Turcja na talerzach
Opowieść o kuchni, która nie spieszy się z jedzeniem ani z życiem
W Turcji jedzenie nigdy nie zaczyna się od talerza.
Zaczyna się dużo wcześniej – od zapachu chleba unoszącego się nad ulicą, od stukotu małych szklanek do herbaty, od stołu, który nigdy nie jest zupełnie pusty, nawet jeśli nikt jeszcze przy nim nie siedzi.
W Turcja jedzenie nie jest przerwą w ciągu dnia. Jest osią dnia. Powodem, dla którego się spotyka, rozmawia, czeka. Tutaj nie pyta się „czy jesteś głodny”, tylko „czy już jadłeś”. A jeśli nie – to znaczy, że za chwilę ktoś zacznie kroić chleb, stawiać oliwki na stół i nalewać herbatę, nawet jeśli wcale się na to nie umawialiście.
Ta kuchnia nie powstała po to, żeby imponować. Powstała po to, żeby karmić ludzi – długo, spokojnie i uczciwie.
I właśnie taka będzie ta opowieść.